Koniec pewnej epoki: Robert Lewandowski rezygnuje z gry w reprezentacji Polski!
To nie jest zwykła wiadomość ze świata piłki nożnej. To prawdziwe trzęsienie ziemi nad Wisłą. Robert Lewandowski – kapitan, lider, legenda – ogłosił, że rezygnuje z gry w reprezentacji Polski. Powód? Konflikt z selekcjonerem Michałem Probierzem i utrata zaufania, które przez lata było filarem jego obecności w kadrze.
„Biorąc pod uwagę okoliczności i utratę zaufania do selekcjonera reprezentacji Polski postanowiłem do czasu, kiedy jest trenerem, zrezygnować z gry w reprezentacji Polski” – napisał Lewandowski na Instagramie. Dodał jednak, że liczy na jeszcze jeden rozdział w narodowych barwach. „Mam nadzieję, że będzie dane mi jeszcze zagrać dla najlepszych kibiców na świecie”.
To oświadczenie uderzyło niczym grom z jasnego nieba. Choć napięcia wokół kadry narastały, nikt nie spodziewał się aż tak drastycznego kroku ze strony najważniejszej postaci polskiego futbolu XXI wieku. Katalizatorem decyzji miało być odebranie Lewandowskiemu opaski kapitana przez selekcjonera Michała Probierza i przekazanie jej Piotrowi Zielińskiemu. Dla „Lewego” – który z orzełkiem na piersi grał od 2008 roku, a od dekady był kapitanem – była to kropla, która przelała czarę goryczy.
Bilans nie do podważenia
Trudno wyobrazić sobie reprezentację Polski bez Roberta Lewandowskiego. 158 meczów, 85 bramek – obie liczby to absolutne rekordy w historii naszej kadry. Debiutował za czasów Leo Beenhakkera, z przytupem wpisując się na listę strzelców w meczu z San Marino. Jako kapitan poprowadził biało-czerwonych do historycznych sukcesów, w tym ćwierćfinału Euro 2016.
Przez lata był nie tylko twarzą tej reprezentacji, ale również jej sercem i motorem napędowym. Czasem błyszczał, czasem zawodził – jak każdy. Ale nigdy nie unikał odpowiedzialności, nigdy nie uciekał przed mikrofonem po porażkach.
Co dalej?
Rezygnacja Lewandowskiego nie oznacza końca jego kariery reprezentacyjnej w sensie definitywnym – to „pauza warunkowa”, uzależniona od obecności Michała Probierza na ławce trenerskiej. To sytuacja bez precedensu – otwarty konflikt pomiędzy selekcjonerem a ikoną drużyny.
Czy ten rozdział da się jeszcze napisać na nowo? Czy kibice zobaczą jeszcze Roberta w koszulce z orłem na piersi? Na dziś trudno powiedzieć. Jedno jest pewne – reprezentacja Polski właśnie weszła w zupełnie nową erę. I zrobiła to bez swojego największego wojownika.
A jeśli to rzeczywiście koniec?
Wówczas pozostaje tylko się ukłonić i podziękować. Za emocje, za gole, za prowadzenie drużyny, za wzloty i upadki. Bo choć Robert Lewandowski jeszcze nie odłożył biało-czerwonej koszulki na zawsze, to jedno już dziś jest jasne: bez niego polska piłka nigdy nie byłaby tam, gdzie jest.

