Piłkarze Jagiellonii Białystok pokonali u siebie Wartę Poznań i po raz pierwszy w historii sięgnęli po mistrzostwo Polski. Srebrne medale trafiły w ręce zawodników Śląska Wrocław. Walka o tytuł trwała do ostatniej kolejki PKO BP Ekstraklasy.
Po 33 kolejkach prowadzący duet – Jagiellonia i Śląsk – miał po 60 punktów, ale w lepszej sytuacji był aktualny lider z Białegostoku. Wszystko za sprawą bilansu bezpośrednich spotkań obu zespołów. W 1. rundzie we Wrocławiu gospodarze wygrali 2:1, ale w marcu w rewanżu w Białymstoku to piłkarze trenera Adriana Siemieńca zwyciężyli nieco wyżej, bo 3:1.
Ten bonus sprawiał, że przy równej liczbie „oczek” na koniec sezonu to Jagiellonia byłaby wyżej w tabeli. W tej sytuacji w kończącej zmagania serii spotkań ekipa trenera Jacka Magiery musiała uzyskać lepszy wynik punktów niż Jaga.
Prawie wszystkie mecze 34. kolejki zaczęły się o godzinie 17:30. Prawie, bo oberwanie chmury w Częstochowie spowodowało, że na boisku Rakowa zrobiło się bajoro. Służby porządkowe musiały doprowadzić murawę do stanu użyteczności. Piłkarze Śląska czekali na pierwszy gwizdek, a zawodnicy Jagiellonii już strzelili pierwszego gola z Wartą. W 5. minucie Nene trafił do siatki po podaniu od Afimico Pululu. Gospodarze poszli za ciosem. Sześć minut później gola strzelił Taras Romanczuk, tym razem asystę zaliczył Bartłomiej Wdowik.
Zespoły Rakowa i Śląska nie zaczęły sobotniego spotkania nawet o godzinie 18:00. Kibice żartowali, że mecz jeszcze się nie zaczął, a emocje już się skończyły. Wszystko dlatego, że w międzyczasie Jagiellonia podwyższyła prowadzenie na 3:0, a gola strzelił Jesus Imaz. Po 26. minutach sprawa mistrzostwa Polski wydawała się więc rozstrzygnięta.
Ostatecznie mecz w Częstochowie zaczął się o godzinie 18:20, czyli 50 minut po planowanym czasie. Piłkarze ruszyli do boju, a deszcz nadal padał. Zespół WKS szybko cieszył się z gola, ale sędzia Szymon Marciniak go nie uznał, bo wcześniej był spalony.
W odpowiedzi, w 18. minucie, Raków wykorzystał nieporadność w obronie gości i Ante Crnac wpakował piłkę do siatki z najbliższej odległości. Piłkarze Jagiellonii chwilę później wychodzili na drugą połowę w niezwykle komfortowej sytuacji. Ostatnie 45 minut w sezonie zagrali bardzo spokojnie i pewnie dowieźli wynik 3:0 do końca, zostając mistrzem Polski.
W Częstochowie Śląsk walczył o korzystny wynik. Wrocławianie w końcu wyrównali, a strzelcem gola był niezawodny Erik Exposito. Hiszpan został królem strzelców ekstraklasy. To było jego 19. trafienie.
Śląsk nie rezygnował i w 75. minucie objął prowadzenie po rzucie karnym Nahuela Leivy. Wcześniej faulowany był Exposito. Wrocławianie ostatecznie zwyciężyli w Częstochowie 2:1. Tym samym zdobyli wicemistrzostwo Polski, mając na koncie 63 punkty – tyle samo co Jagiellonia. O medalach zadecydował więc bilans bezpośrednich starć.

