Klątwa trwa. Wisła Kraków znów bez awansu do Ekstraklasy!
Dramat w Krakowie. Wisła po raz kolejny nie zdołała wrócić do piłkarskiej elity. W półfinale baraży o awans do Ekstraklasy „Biała Gwiazda” przegrała z Miedzią Legnica 0:1, a okoliczności porażki tylko pogłębiły frustrację kibiców.
Mecz pełen emocji i… pecha
Spotkanie rozpoczęło się od obiecujących ataków gospodarzy. Wisła miała kilka szans na otwarcie wyniku, a najbliżej celu był Kacper Duda – w 35. minucie jego strzał zatrzymała poprzeczka. Chwilę później nadeszła brutalna odpowiedź Miedzi. Michael Kostka, pozostawiony bez krycia, popisał się fantastycznym uderzeniem pod poprzeczkę, dając prowadzenie gościom.
Wisła rzuciła się do odrabiania strat, ale nie była w stanie znaleźć drogi do bramki. Dodatkowo tuż przed przerwą kontuzji doznał Angel Baena, który nie wrócił na drugą połowę.
Tragiczny początek drugiej części
Początek drugiej połowy przyniósł dramat Rafała Mikulca. Obrońca Wisły doznał poważnie wyglądającej kontuzji, wymagającej interwencji medycznej i obecności karetki na murawie. Gra została wstrzymana na kilkanaście minut, co jeszcze bardziej rozbiło rytm spotkania.
Mimo ogromnych starań, krakowianie nie potrafili sforsować dobrze zorganizowanej defensywy rywali. W 74. minucie kolejną próbę podjął Duda, lecz Jakub Wrąbel w bramce Miedzi zachował czujność.
Jakby nieszczęść było mało, boisko z powodu urazu opuścił również Marko Poletanović.
Szalone doliczone minuty i bezlitosna piłkarska fortuna
Sędzia Bartosz Frankowski doliczył aż 17 minut, głównie ze względu na interwencję medyczną. Wisła w końcówce rzuciła wszystko na jedną kartę. W jednej z akcji Jesus Alfaro oddał groźny strzał, który po rykoszecie trafił w poprzeczkę. Chwilę później pech ponownie dopadł gospodarzy – po uderzeniu Rodado piłka odbiła się od słupka. Piłkarska fortuna zdecydowanie nie była po stronie „Białej Gwiazdy”.
Miedź zagra o Ekstraklasę
Dzięki zwycięstwu w Krakowie, Miedź Legnica awansowała do finału baraży. W decydującym starciu o powrót do Ekstraklasy zmierzy się w niedzielę z Wisłą Płock na jej stadionie.
Wisła Kraków, po raz kolejny, musi obejść się smakiem. Marzenia o powrocie do elity muszą poczekać – co najmniej do kolejnego sezonu.

